Felietony
No Comments Pielgrzymka Wąsewo 2007
Dziś jest sobota – 8 września, czyli święto Matki Bożej Siewnej wypadło w sobotę. W moich rodzinnych stronach jest zwyczaj, aby w to święto wędrować do Sanktuarium Matki Bożej w Wąsewie oddalonego od Ostrowi o około 20 km. Co roku setki ludzi podejmuje trud pielgrzymki. Co mnie poruszyło w tym roku, to fakt, iż mimo weekendu było bardzo dużo młodych ludzi. Co więcej ucieszył mnie widok moich Przyjaciół i podopiecznych z obozu w Kłanino. Gdy się idzie w pielgrzymce, tak naprawdę człowiek nigdy nie jest sam i nie idzie sam, nie idzie też dla siebie tak naprawdę, choć pośrednio niewątpliwie tak.

Mimo wszystko pielgrzymka, jeśli jest sposobem na spotkanie między ludźmi, zwłaszcza w jakimś stopniu bliskimi to staje się niezwykłym wydarzeniem – niezwykle radosnym i pouczającym, umacniającym więzi międzyludzkie. Może to zabrzmi jak biadolenie starej baby, ale niesamowicie jest usiąść i powiedzieć: „a pamiętasz jak…”. Dużo tego – naprawdę dużo… Moim marzeniem jest by to było niezmienne… by ani czas, ani okoliczności nie niszczyły tych niezwykłych przeżyć, tych niezwykłych tradycji, tej radości, tego trudu. Ktoś może powiedzieć, że takie odpusty są dobre starszych i niekoniecznie ciekawych ludzi. Ja myślę, że ma to swój niezwykle niepowtarzalny urok.

Takiej pielgrzymki nie się porównać do żadnej imprezy czy wypadu do pubu, to trzeba po prostu przeżyć, doznać. Może 20 km to nie jest dużo, ale jest to element naszej lokalnej kultury, gdzie trzeba z naciskiem napisać lokalnej, bo to ważne, by znać to, co najbliższe, zwłaszcza jeśli chodzi o kulturę. Co jest miłe – gdy jest odpowiednia pogoda, nad pielgrzymami lata nasz lokalny paralotniarz i rzuca idącym bukiety kwiatów, macha serdecznie. Wtedy przypomina mi się najbardziej, że mieszkam w małym uroczym miasteczku, gdzie melodia z Ratusza budzi miasto – jak na filmach, że są rzeczy, które tu się nie zmienią i dobrze w sumie. To czasem dobrze, że spotykasz znajomych ludzi, że spotykasz Przyjaciół, nawet ludzi, których nie chcesz spotkać – uczy to pokory. Naprawdę.

Myślę, że jest za co dziękować, a także o co prosić, za co przepraszać… jest i to jest ważne! Są momenty piękne i trudne, są… ! I to jest naprawdę ważne! Uwielbiam patrzeć na ludzi, gdy są Razem. Napisałam to słowo wielką literą, bo tak naprawdę to jest wielka sztuka – można ze sobą przebywać, ale być Razem to coś niezwykłego, odczuwalnego w ludziach i poza nimi jak Miłość. „To, co nas spotyka, przychodzi spoza nas” pisał ks. Twardowski. To wyraźnie widać na pielgrzymce. Bardzo wyraźnie. Miło jest patrzeć jak zawierają się nowe przyjaźnie, jak inne więzi umacniają się. Więzi międzyludzkie są czymś tak bardzo zależnym od ludzi, ale także żyją swoim własnym życiem tak naprawdę. Karmią się przeznaczeniem, bo w życiu człowieka nie ma przypadków. Nie przypadkiem przyszło mi iść w tej pielgrzymce i nie przypadkiem z tymi ludźmi, za co dziękuję z serca.
Szczególne podziękowania dla: Dorotki, Iwonki, Irminki, Piotra, Wiki, Madziareny, Oleśki, Jabłony, Kuby, Żaby, Aldosi, Michała, Dianki, Oli J., Mateusza, Magdy (Dody), Bartka i jego mamy i wszystkich podobopiecznych, którzy byli razem z nami w Kłanino.
