Archive from Październik, 2007
paź 31, 2007 - Felietony    No Comments

Pokrakowskie spotkania z choróbskiem

Po Krakowie została mi nie wiedzieć czemu dziwna duszność i chora krtań. Zauważam nawet pewną zależność z innymi wyjazdami (tegoroczne Kłanino, Lednica), często wracam z chorym gardłem, a dokładnie z niezdolnością do mówienia. Ciężka sprawa. Nie wiem z czym to ugryźć. Do tego dochodzi katar i robi się niemiłe choróbsko. W dzieciństwie wiele chorowałam. Jednak to był czas, gdy podejmowałam trud edukacji „wyższej” – dużo rysowałam poznając przy tym historię mojej Ojczyzny. Pamiętam kiedyś wraz ze mną zachorowała moja Siostra Ania i leżałyśmy sobie w jednym łóżku po przeciwnych stronach kołdry, słuchałyśmy zespołu UB40 i rysowałyśmy z takich dużych czerwonych ksiąg, które prawdopodobnie są pamiątką po pradziadku ze strony Mamy. Było tam mnóstwo niezwykłych rycin koni w najróżniejszych. Skrupulatnie przerysowywałam je. Odkryłam wtedy malarstwo Kossaka, które pogłębiłam gapiąc się w pamiątkowy kalendarz z 1985 roku, który każdy miesiąc zawierał inny obraz tegoż malarza. Tam też w miesiącu sierpniu zobaczyłam datę zakreśloną czerwoną kratką, prawdopodobnie przez mojego Tatę – 6 sierpnia, czyli data moich narodzin. Z każdej choroby widać bierze się coś, co nie do końca jest z nią związane, ale w niej ma korzenie. Jeśli zaistnieje jakiś brak to trzeba go czymś wypełnić – czymś lepszym. Tutaj moim brakiem było nie chodzenie do szkoły. Read more »

paź 29, 2007 - Felietony    1 Comment

Kraków

Kraków

KrakówGdybym miała pisać o tym, jaką rolę w moim dotychczasowym życiu odgrywał Kraków, to wszelki czytelnik miałby śmiałe prawo do tego, by mnie wyśmiać, bo nigdy przedtem nie byłam w Krakowie. Jak można twierdzić, że jakieś miejsce ma ciebie wpływ jeśli nigdy tam nie byłeś? Ktoś mógłby powiedzieć: to tylko miasto, miejsce na mapie, zabytkowe budynki i mieszkający tam ludzie. I absolutnie miałby rację! Jednak czy można opisywać owoc po jego kształcie czy kolorze skórki? Czyż nie chodzi o smak? O zapach? Nie pisać o pestkach, z których będzie drzewo? Czyż można nie opisać drzewa, na którym owoc dojrzał? Kraków jest jak owoc, którego nie sposób poznać nie próbując go, nie zaznając go. Jednak zawsze można czytać, oglądać z daleka, podziwiać, słuchać innych, którzy mieli okazję rozkoszować się owym owocem. Tak było ze mną. Na samo słowo „Kraków” przychodziło mi do głowy pewne wyobrażenie budowane przez wiele, wiele momentów rozproszonych w czasie, wzmagających apetyt na ten kąsek. KrakówKraków stał się moją własną osobistą legendą, mitem, niedoścignionym marzeniem, magicznym tchnieniem wieczności. Uosobiłam go w swojej głowie jak uosobiłam uprzednio Warszawę zaznając jej aż nadto.
Czekała na ten dzień z niecierpliwością, chciałam aby był starannie przygotowany, aby zaznać Krakowa nie skalając go w jakiś turystyczny sposób. Bo naprawdę można jechać tam, gapić się na wszelkie budynki, nawet można im zdjęcia robić. Ale czy w tym rzecz? Zdecydowanie nie. Tym bardziej cieszę się z tego weekendu i tym bardziej oszałamiają mnie okoliczności mojego pierwszego wyjazdu do Krakowa. Read more »

Uses wordpress plugins developed by www.wpdevelop.com