lis 1, 2007 - Felietony    2 Comments

Rzecz o śmierci

Z bólu sie człowiek rodzi, ale w radości umiera.

Każde narodziny są bolesne. Gdyby dzieci rodziły się ze zdolnością mowy to owe traumatyczne przeżycie musiałyby opowiedzieć, odnotować w pamięci. Dobrze, że dzieci nie rodzą się skażone mową ludzką. Muszą płakać, krzyczeć – wtedy wykształcą im się płuca, dzięki temu może nawet staną się wielkimi śpiewakami? Ten ból ma sens, wielki sens. I to niemowle ma wielką siłę, zaiste. Ludziom starszym dużo trudniej jest się rodzić. Fakt,iż nie ma aspektu fizycznego narodzin, ale ból pozostanie. Co więcej ból jest najlepszym przyjacielem człowieka. Szaleństwo? Zapytaj człowieka, który nie odczuwa bólu. Nie ból powoduje śmierć, ale znieczulica. A znieczulamy się wszyskim, co się da: w zależności od finansów – od kupowania rzeczy, przez alkohol i inne używki, seks, autoagresja fizyczna, psychiczna, agresja wobec drugiego człowieka itd. Wszystko by znieczulić się na ból, ulżyć sobie. A znieczulenie uzależnia. Jest jednak różnica między znieczuleniem a kojeniem. Po narodzinach dziecka, matka koi go swoją milością. Ból jest ukojony. Ból psychiczny koi drugi człowiek. Ten ból może zabić prawdziwie, nawet gdy ciało jest żywe. Ale ten ból także może sprawić, że narodzimy się na nowo. Cierpienie jest wyborem – albo się rodzisz albo umierasz, albo cierpisz z godnością albo bez. Można też ukoić w sobie ból, jest to trudne, ale nie niemożliwe, jednak tylko pod warunkiem, że jest w tym Bóg. Nowe narodziny, bolesne, ale ukojone. Ból jest nieunikniony w warunkach wzrostu człowieka poprzez ciągłe narodziny. To taka niekończąca się opowieść, której zaledwie etapem jest śmierć fizyczna. Moment śmierci fizycznej dopełnia całego ziemskiego życia i dzieje się w momencie do tego najlepszym, najodpowiedniejszym. Stawia kropkę nad „i” życia człowieka jako istoty żywej. Sposób śmierci jest też charakterystyczny i zrozumiały tylko przez pryzmat miłości i służy zrozumieniu całego życia. Spójrz – bard umiera na raka krtanii, żołnierz umiera na wojnie. Człowiek nie żyje dla siebie i nie umiera dla siebie.
Jeśli nauczę się rodzić to i nauczę się umierania. Ileż jest bolesnych sytuacji? Czasem nawet trzeba zadać ból uniknąć zadania większego. Ale jeśli już trzeba zadać ten ból to nie dlatego, by sobie ulżyć, bo wtedy byłaby to agresja, ale w zapatrzeniu w dobro człowieka, trzeba wierzyć, że ten ból pozwoli mu się narodzić. Stąd upominanie grzesznych. Upomnienie też sprawia ból, ale zmusza do refleksji, do wzrostu. Na tym polega wychowanie, na tym polega ojcostwo, macierzyństwo. Jeśli ktoś ci umiejętnie sprawia ból, po to, byś mógł wzrosnąć to bądź mu wdzięczny. Jeśli zaś kierują nim pobudki egoistyczne to ten ból zabije jego samego, ciebie też może, ale nie musi.
Nie wiem, co decyduje o tym, kiedy jest najlepszy czas na fizyczną śmierć człowieka. Nie chcę wiedzieć, jest to ostatnia rzecz, o której chciałabym wiedzieć. Wiem jednak, że póki człowiek żyje, nie jest za późno – gdy kocha, nigdy nie jest za późno, bo narodzić się, zwłaszcza po śmierci…

2 Comments

  • Bardzo ciekawe. Naprawde. Tylko hmm jakby Ci to powiedzieć? nie masz pojęcia o czym piszesz. Zaczynasz mówić o śmierci od bólu. A skad wiesz, że śmierć boli? Nikt nigdy nie potwierdził, tego wielkiego strachu ludzi przed bólem śmierci. Bo śmierć nie boli. Śmierć jest często wybawieniem od bólu. Śmierć i ból to jak niebo i ziemia. Z bólu się nie umiera. Umiera się z wileu różnych powodów. które wywołują ból. Ale nigdy nie z bólu.
    A jeśli chodzi o ból. Taaaaak. O tym to już nie masz, zadnego pojęcia. I już czuje Twoje myśli, które mówią – co ja nie mam pojęcia o bólu, a co ty możesz o mnie wiedzieć? Tyle bólu ile ja przeżyłam.. i tak dalej i tak dalej. Co i tak nie zmieni faktu, że nie masz o bólu pojęcia. A skad ja wiem o tym? Widać to wyraźnie po tym jak o nim piszesz. Dla Ciebie ból jest środkiem, jak chrzest ognia – ooczyszczającym. Mówisz, że czasem trzeba komuś zadać ból, żeby uniknąć zadania większgo? To o czym mówisz to nie jest ból. Matka, która bije swoje dziecko nie zadaje mu bólu, nie o to jej przecież chodzi. Ona uczy to dziecko. Uczy,że jest wina i ze jest kara. Wbija mu w pamięć coś co napewno zapamięta. I rozładowuje swoją złość.
    Kiedy patrzysz na swoja koleżankę i mówisz, że ją nienawidzisz, że zrobiła Ci krzywdę itp. to Ty nie zadajesz jej bólu, Ty rozładowujesz swoje emocje, wyrażasz swoją opinnię ale nie zadajesz bólu. Ból jest tylko dodatkiem. Efektem ubocznym.
    Jesteś jak mądra Pani psycholog, która mówi, ze oglądając krajobrazy, w których jest zieleń człowiek się uspokaja, wycisza. I masz racje. Ale co odpowiesz, gdy ktoś Cie zapyta czemu tak jest? Powiesz, że tak zbudowana jest psychika ludzka? To lepiej powiedz, że tak jest i koniec. Nie masz o tym pojęcia. Nie wiesz, zę oko ludzkie ma mamksymalną czułość widmową na falę elektromagnetyczną o długości 550nm. Nie wiesz, że nie wielki poziom sygnału o tej długości jest dużo łatwiej przetwarzany, niż fale o innych długościach. Dlatego ta informacja nie musi być wzmacniana, dzięki czemu nie ma wysiłku. I to powoduje uczucie zreleksowania.
    Tak samo jest z bólem. Ból nie jest efektem ubocznym. Poznasz istotę bólu dopiero wtedy, gdy rozłożysz go na czynniki pierwsze. Tak samo jak ze światłem, będziesz wiedzieć czy źródło światła musi być koherentne czy nie lub czy istnieje tak poziom tego światła, który może nasycić wasze oczy, przez co nię będą w stanie odróżniać kolejnych zmian.
    Ból jest częścią zła a nie dobra. Jak wszystko, może służyć zarówno złu jak i dobru, zależy od wykorzystania. Ale jest częścią zła. Więc jeśli chcesz poznać co to jest ból, musisz zejść do piekła i chcieć go zadać. Zadac ból. Nie zemścić się, nie pokażać swoją wyższość. Tylko zadać ból. Bez żadnych innych uczuć. Wtedy poznasz czym on naprawdę jest, bez żadnej otoczki. Zobaczysz go takim jaki naprawdę jest.
    To tyle jeśli chodzi o pierewsze zdanie.

  • A teraz dalsza część mojego komentarza. Wcześniej pisałam o bólu i śmierci. Teraz trochę o pozostałych myślach.
    To co Ty nazywasz znieczulicą jest w rzeczywistością zagłuszaniem bólu. Bo w ten sposób nie da się na niego znieczulić. Można za to spowodować, że ędzie mniej dokuczliwy, ale zawsze będzie. Alkohol używki i seks. Tak to są dobre zagłuszacze. Seks jest najlepszy. Ale to już zapewne wiesz. Ale agresja? Kto Ci takch rzeczy naopowiadał. Zadna agresja nie zagłusza bólu. Może go zwiększyć ale na pewno nie zagłuszyć.
    Autoagresja. Ciekwe. i modne. i takie mądre. najlepsze jest, że dla was autoagresja to nawet przysłowiowe „obcinanie paznokci” .
    No ale w końcu nie dowiedziałam się jaka jest różnica między ukojeniem a tą Twoja znieczulicą. Jaka różnica leży u podstaw tego?
    A to mój ulubiony fragment. „Albo cierpisz z godnością albo bez” – strasznie pompatyczne. Cierpieć z godnością można jeżeli jest się w stanie stać i nie zmieniać wyrazu twarzy. Ale wystarczy tylko trochę mocniej przeręcić gałeczkę a już człowiek wije się z bólu już jęczy. I gdize jest ta godność? A przecież jeszcze tyle razy pokręcić tą gałeczką.
    Tak człowiek potrafi umierać i zmartwychstawać. Ale nie jak feniks, raczej jak wampir. Nie zostawi tego całego marnego życia z tymi brudnymi piórami, które już tak nie błyszczą. Nie zostawi tej całej bezsilności i nie spłonie zmieniając się w popiół, by po chwili odrodzićc się pięknym i poteżnym. Nie. Raczej poleży sobie w trumnie przez 50 lat jeżeli został nieumiejętnie zabity i będzie się regenerował. Ale nie wróci silniejszy. Wróci głodny zły i niezaspokojony. I tak można w koło. Tylko jedno pytanie.
    PO CO?
    Sukkubus

Got anything to say? Go ahead and leave a comment!

You must be logged in to post a comment.

Uses wordpress plugins developed by www.wpdevelop.com