Felietony
No Comments Noc św. Jana od Krzyża
Tekst stanowi notatkę z prelekscji Antoniego Rachmajdy w Auli Seminarium Duchownego w Gnieźnie dnia. 23 lutego 2008.
„Miłość chce się dzieli sobą, inaczej nie jest prawdziwa.” Dlaczego? Bo jest przeciwieństwem egoizmu, choć też go trochę potrzebuje. Miłość daje taką pewność przynależności do siebie nawzajem, że nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą. Owszem – każdy człowiek jest w stanie dać się zmanierować złudzeniom, ale to będą zawsze złudzenia. Można oddać siebie samego złudzeniu, tylko po co? Cały wysiłek idzie w próżnię. Nie budujesz na skale, lecz na piasku, twoją budowlę zniszczy pierwsza lepsza burza. Trudno jest zapraszać gości do niepewnego domu, dlatego tak trudno dzielić się złudzeniem. A tu św. Jan od Krzyża wyraźnie mówi jakiejś radykalności – skupia się na prawdzie jako swoistym fundamencie miłości. Przywiązanie można udawać i korzystać ile się da, ale zawsze będzie się chciało więcej i więcej, tak w nieskończoność. Ile można korzystać z tego samego? A miłość, która chce się dzielić i dzieli się sobą jest cały czas inna, bo tam, gdzie dajesz miłość, tam miłość otrzymujesz. Miłość jest w stanie każdego dnia się uczyć rzeczy nowych, nie zamykając się na innych i jednocześnie nie tracąc swojej tożsamości. Dlatego tak ważna jest prawda. Dlatego też tak bardzo ważne są relacje z innymi ludźmi, odpowiedni ich poziom zbliża także człowieka do większej dojrzałości poprzez otwartość i radość dzielenia się.
„O ile bardziej szuka człowieka Bóg, niźli człowiek Boga?” Skąd wiemy, że Bóg nas szuka? Że potrafi się do nas zbliżyć? Że potrafi wyciągnąć rękę? Przez miłość. Za miłość płaci się miłością, niczym innym nie można odpłacić za to niezwykłe doświadczenie, ten niezwykły stan ducha, niezwykły sposób bycia człowiekiem. Gdy brakuje miłości, człowiek jest zniewolony. Kochać można tylko sercem wolnym, inaczej nie można kochać. Aby dostrzec to dążenie Boga do człowieka trzeba znać drogę człowieka, ale także drogę Boga (Jezusa Chrystusa). Wymiar wolności w perspektywie miłości widać najpełniej. Wolność rozumna, zakotwiczona w czynie ma swoje źródło w miłości, którą nosi w sercu każdy człowiek.
Człowiek staje się tym, czym się zapełnia. To tak jak ciało – jesz byle co i twój wygląd zmienia się, chorujesz. Człowiek musi się wypełniać miłością – stanie się miłością, będzie bliżej Boga, będzie bliżej życia, ale też i śmierci, będzie bliżej wieczności. Życie człowieka wypełnia się zdarzeniami, z czasem człowiek upodabnia się do tych wydarzeń, człowiek staje się podobny do swojego życia – jak jego ciało upodabnia się do pokarmu, który spożywa. Komunia z Bogiem dokonuje się przez Miłość – nie przez rozum. Nie ma miłości intelektualnej, chodzi o chęć doświadczania miłości poprzez kontakt z osobą kochaną. Tylko tak można przyjąć miłość. Wolność nie jest dana człowiekowi, bowiem jest zadana. Musi być dobywana, to też jest kwestia kontroli – samokontroli. Zdobywanie wolności to także dokonuje się poprzez poznanie siebie w perspektywie miłości. W innej perspektywie poznajemy siebie przez pryzmat zniewolenia przez zmysły, ale także przez autorytety, maniery, nieopanowane emocje, ból fizyczny, ale także przez pychikę. Czy poznajesz wtedy prawdę o sobie? O może się mylisz?
Bezkrytyczność. Nie pozwalamy sobie mówić, ze jesteśmy w błędzie, że się mylimy. Czy tak postępuje człowiek wolny? A zniewolenie pamięci?
Pamięć o sobie, pamięć o zranieniach, które powodują, że droga, którą jest nasze życie wypełnia się bólem. Tu z kolei święty Jan od Krzyża proponuje NIC. Wypełnienie woli samym byciem, byciem samym w sobie. Wybieram Boga, zamiast siebie, wybieram wolność. Bóg jest inny niż zgiełk, niż emocje, niż dotyk, niż rzeczywistość. Gdyby był taki, to byłoby źle. Droga i cel są inne. Celem tej drogi jest pełna komunia z Bogiem. A droga? Droga jest nocą, trudem. Pełna ciemność, noc, gdy emocje, zmysły okazują się bezużyteczne. Bóg przemawia w ciszy. A w ciemności można Go nawet… zobaczyć… ?
Wiara jest ciemnością, jest ryzykiem, dajesz wiarę czemuś… Komuś – to jest ryzyko. Tak samo musisz uwierzyć, ze ten czas modlitwy w nocy, ten trud jest dobry. Ryzykujesz. Tylko Ty, ciemność i Twoja wiara. Na tym polega inność modlitwy, a człowiek jest zdolny do Boga.
Obecność Boga w życiu człowieka dokonuje się przez modliwtę, ale czy tylko? Św. Jan wyróżnia 3 rodzaje obecności:
· stwórcza – przez istotę, Bóg utrzymuje świat w istnieniu, ta obecność jest obojętna człowiekowi
· poprzez łaskę – Bóg zamieszkuje w duszy wypełnionej łaską, w duszy wolnej, gotowej do spotkania, obecnie nie umiemy się słuchać, spotykać
· przez odczucie duchowe – napełnia rozkoszą, uwesela, daje radość, doświadcza Boga poprzez poznanie, objawia się poprzez miłość.
Na tym polega mistyka… to więcej niż wiara. Doświadczenie Boga, który
jest, tak po prostu. Na tym też polega piękno. Jak modlić się bez piękna, wśród
betonu, bez uśmiechu, bez serdeczności, bez kolorów? Jak kontemplować miłość pośród bezpruderyjności… ?
Jak zrozumieć miłość? Jak odczuwać miłość bez piękna?
Gdzie wrażliwość na piękno?
Wrażliwość na piękno jest początkiem drogi.
Gdzie jest czas dla siebie?
Gdzie jest czas dla piękna?
Gdzie zaangażowanie w życie?
Gdzie zaangażowanie w siebie?
Gdzie zaangażowanie w innych?
Gdzie…?
…………………………..w Miłości