gru 19, 2008 - Recenzje filmowe    2 Comments

Not the shape of my heart…, czyli “Leon” widziany moimi oczami

Samson (hebr. Szimszon, שִׁמְשׁוֹן, co pochodzi od słowa szemesz – „słońce”, lub szamen – „silny”, „siłacz”; ar. Shama’un) — trzeci od końca spośród Sędziów starożytnego Izraela, opisany w starotestamentowej Księdze Sędziów 13-16. Był obdarzony nadludzką siłą którą wykorzystywał do walki z wrogami Izraela – Filistynami. Dokonywał czynów niemożliwych dla zwykłych ludzi: zabił lwa gołymi rękami, pokonał armię wroga oślą szczęką i siłą własnych mięśni zburzył budynek.

Źródło: Wikipedia.org

Leon„… z 1994 roku. Jeden z niewielu filmów, którym spokojnie daję ocenę 10/10, zresztą nie jestem nikim szczególnym by wydawać oceny arcydziełom.  Chcę tylko powiedzieć, że warto zachwycić się, zatrzymać… spojrzeć inaczej na świat – na to, co dobre i złe. W „Leonie” znajdziemy wiele kontrastów – wrażliwość u zawodowego zabójcy to istny oksymoron. Pójdę dalej – człowieczeństwo Leona(Jean Reno ) jest ujmujące. Pierwsze sceny na to nie wskazują – wszędzie krew, zwłoki. Mimo, że znam ten film to czuję napięcie, kiedy Leon osacza swoją ofiarę. Jakby autor chciał pokazać najpierw Leona w akcji, by zadać nam bolesny kontrast, gdy widzimy go idącego ulicą jak każdego innego przechodnia, jak człowieka wracającego z pracy – stolarza, malarza, kogokolwiek. Zwykłego człowieka. Do tego rozmawiającego z dziećmi! Matylda (Natalie Portman ). Dla niego była małą sąsiadką popalającą szlugi w ukryciu przed ojcem. Gadka, szmatka – nawet nie wiedział jak ma na imie. Ale od razu zauważył, że dziewczynka ma podbite oko. Morderca zabijający za pieniądze zobaczył cierpienie dziecka. Nie poszedł do jej rodziców, nie wyraził swojego oburzenia ich postępowaniem, nie chciał się wtrącać – dużo ryzykował, ale z jednej strony widz ma wrażenie, że tak naprawdę Leon zdaje się być odizolowany od ludzi. Ktoś może nazwać go dziwakiem, pomijając oczywiście jego zawód – ma roślinkę, o którą dba, nazywa ją najlepszym przyjacielem. Pije mleko. Ma swój rytm życia, niezahwiany, jest skupiony, wykonuje swoją „pracę” można by rzec, że sumiennie? Typ samotnika? Z pewnością, nie śpi w łóżku od lat, zasypia z jednym otwartym okiem. Żyje. Oddycha. Pracuje, zabija. Dzień za dniem.

od słowa szemesz – „słońce”

I przychodzi ten dzień zagłady, bo jak inaczej można nazwać wtargnięcie bandy uzbrojonych facetów do domu… patologicznego, ale domu. Dużo krwi. Wszędzie zwłoki. Oprawca zdaje się być sympatycznym, wrażliwym facetem. Okazuje się nieobliczalny. Najgorsze jest to, że w mordercach widać ludzi – ich napięcie, niepewność, strach? I obłęd – zdecydowanie w Stansfieldzie (Gary Oldman ) widać najzwyczajniej obłęd. Cóż. Dzieje się – rzeź się dokonuje, a Matylda robi zakupy. Tak po prostu – sąsiad był dla niej miły, więc zrobi dla niego zakupy. Nie wie, że to jej uratuje życie, nie wie, że w tym momencie traci wszystko. Beztrosko wchodzi do budynku, ale po chwili wyczuwa napięcie, które tkwi w powietrzu, instynktownie wie co robić. Być może inne wyjście z tej sytuacji nawet nie przyszło jej do głowy. Mogła zajrzeć do holu i zacząć uciekać. Przeszła obok drzwi swojego domu pełnego krwi stając pod drzwiami Leona. Nie była pewna czy ją wpuści. Płakała, prosiła. On też nie był pewny. Wahał się. Te parę sekund wydaje się być wiecznością. Drzwi otwierają się, na Matyldę pada jakby światło słoneczne. Wpuścił ją do domu, nie wiedząc, że wpuści ją do swojego serca, nie wiedząc nawet że ma serce. Jak się miało okazać w niedługim czasie, jego serce stało się jego największą siłą i największą słabością.

Następnie zakochał się w kobiecie imieniem Dalila, mieszkającej w dolinie Sorek.

Leon i Matylda. Para? Nie, przecież to patologia – dwunastolatka i facet w sile wieku. A jednak łączy ich niezwykła miłość. Ona uczy go żyć na nowo. Pokazuje mu świat innym. Zbliża się do niego tak jak powinno się  być blisko. Uczy go czytać, by mógł żyć w społeczeństwie, on myśli o jej przyszłości (pieniądze u Toniego).  Uczy go radości, wytchnienia, spania w łóżku, a nie na krześle, ze spluwą i otwartym jednym okiem. To gubi go. Ale czy do końca? Kto nigdy nie żył naprwdę nie może powiedzieć czym jest życie.
Pracodawca Leona – Tony ( Danny Aiello) wyczuwa sytuację. Mówi, że zmiany są złe. Leon zdaje się być zaślepiony. Ale czy do końca? A może właśnie zaślepienie to przejrzenie na oczy? Można powiedzieć, że gdyby wtedy nie wpuścił Matyldy… gdyby ocalał z obławy na jego życie… to by wszystko skończyło się dobrze.

Następnie rzekł Samson: «Niech zginę wraz z Filistynami».

… jak by się skończyło? Leon z Matyldą wzięli by pieniądze od Toniego i wyjechali na Karaiby? Wiedliby normalne życie? Radosne? Szczęśliwe? Happyend za parę tysięcy dolarów daleko od świata, śmierci, bez korzeni, bez zobowiązań, bez zmartwień, bez… sensu? Leon ginie. Dopełnia swoje przeznaczenie jak Samson. Każdy ma swoje przeznaczenie – jakie życie, taka śmierć. Oczy Leona zdają się być spokojne. Ginie razem ze Stansfieldem. Bez happyendu? Matylda zasadza roślinkę. To jest happyend. Miłość jest po to, żeby iść dalej. Wierzę w to, że są na świecie ludzie, których człowieczeństwo do końca życia może czerpać z tej nieprzeniknionej studni, jaką jest wzajemna miłość. Na tym polega rodzina, korzenie.

2 Comments

  • Z przyjemnością prześledziłem Twoje refleksje i trafne spostrzeżenia dotyczące tego filmu. Pamiętam, gdy obejrzałem pierwszy raz „Leona” jak ogromne wrażenie wywarł na mnie ten film. Niewiele filmów tak dobrze pamiętam. Przychylam się do tak wysokiej oceny wartości tego dzieła zwłaszcza, ze uwielbiam i Reno i Portman. Korzystając z okazji podzielę się też swoją refleksją nad filmem. Jego zakończenie, choć smutne, to pokłon w kierunku sensu istnienia. Leon ratując życie Matyldzie przedłuża własne i tym samym nadaje sens temu co robi zawodowo. Będąc zawodowym mordercą, nie tylko ocala jej życie, ale przygotowuje do niego i ułatwia dalszą egzystencję z tak cieżkim bagażem doświadczeń, jakim jest widok mordu na najbliższej rodzinie. Pomściwszy niepotrzebną śmierć jej najbliższych toruje Matyldzie drogę do normalnego i szczęśliwego życia w przyszłości. Autor scenariusza jest geniuszem, szkoda tylko, że zupełnie przez krytykę filmową niedocenionym. Film nie dostał żadnej znaczącej nagrody. A tak z ciekawostek dodam jeszcze, że 14 marca Leon i Matylda obchodzą razem urodziny :)

  • Oczywiście chodziło mi o imieniny Leona i Matyldy 14 marca :)

Got anything to say? Go ahead and leave a comment!

You must be logged in to post a comment.

Uses wordpress plugins developed by www.wpdevelop.com