Recenzje filmowe
No Comments Bandyci są wśród nas…
Obejrzałam film, na który nastawiałam się w sumie parę lat, bowiem jak to mam w zwyczaju, zaznajomiłam się muzyką z tegoż filmu najpierw. Mam tu na myśli kompozycje Michała Lorenca z charakterystycznym motywem melodycznym. Słuchałam tych utworów wyobrażając sobie co takiego może się dziać w filmie, gdy je są w tle. Widziałam taniec, ucieczkę, śmiech, radość, ogniska, piękne krajobrazy, ciche wieczory, iskierki, płomyki, gwiazdy i zachodzące słońce. W filmie zobaczyłam… krew, strach, ból, brud, wilgoć, brutalność, gniew, śmierć, kłamstwo, oszustwo i na tle tego wszystkiego… prawdziwą miłość. Dawno nie widziałam tak pięknego filmu. Niezwykle trudny, zmusza do myślenia – nie skłania, tylko zmusza – tak naprawdę widz nie ma pojęcia czy to, co teraz się dzieje jest tak naprawdę dobrem czy złem.
Fabuła
Główny bohater – Brute jest kryminalistą pochodzenia polskiego, zamieszkałym Wielką Brytanię, ale zdaje się nie identyfikować z żadnym z tym krajów, twierdzi, że jest znikąd i jest nikim. Dopuścił się wielu rozbojów, odsiadywał swój wyrok w więzieniu, gdy dowiedział się, że zostanie poddany resocjalizacji w Rumuńskim szpitalu dla sierot. Facet jest recydywistą i wcale mu z tym źle nie jest – próbuje uciekać już z policyjnego „konwoju” do szpitala. Wraz z więźniem do szpitala trafiają też pieniądze, ale okazuje się wcale nie pójdą na remont dachu. Wszelki szmal, jaki przechodzi przez szpital, nie trafia nawet pośrednio dla dzieci. Brute trafia bowiem w środek interesu, który ma na celu nie tyle utrzymanie szpitala, jak dorabianie się dyrektora placówki. Co więcej – okazuje się, że ten przy pomocy personelu sprzedaje dzieci na zachód. Read more »





