Archive from Maj, 2010
maj 1, 2010 - Felietony    1 Comment

Chopin klasycznie, jazzowo, rockowo, kiczowo…

Plakat wydarzenia. Źródło: last.fm

… niestety. Rok pod znakiem Chopina powinien obfitować w uczty muzyczne i wszelkie niespodzianki smakowania wielkiego polskiego twórcy w wyrafinowany sposób. No właśnie. Miałam okazję być na koncercie p.t. „Chopin klasycznie, jazzowo, rockowo” w Sali Kongresowej, w której czuję się jak w jakiejś starej placówce kulturalno-oświatowej ilekroć nawiedzam mury naszego „pekinu”. Opisy koncertu były bardzo obiecujące, głównie dzięki wspaniałym artystom (Leszek Możdżer, Janusz Olejniczak, Anna Serafińska, Marek Napiórkowski, Ryszard Sygitowicz, Marek Raduli, Jacek Królik, Royal Quartet i Tadeusz SZLENKIER) i cóż… w sumie to gdyby nie Leszek Możdżer to… no ale po kolei. Gdy na scenę wyskoczył z podskokiem prowadzący koncert Maciej Miecznikowski i zachowywał się jak wodzirej na weselu to pomyślałam, że to może tylko tak na wstęp… piszę o tym nie dlatego, że jestem zamknięta wobec takich zjawisk jak prowadzenie imprez, ale raczej nie w ten sposób. Próbował nawiązać dialog z publicznością – nie mam pojęcia po co – choć podobno była na widowni jakaś młodzież, ale dla nich podejrzewam było to żenujące, wszak przyszliśmy słuchać Chopina, a nie przeżywać prywatę konferansjera. Ale dzięki niemu mamy kilka tekstów do śmiechu typu „czujecie to?” (jak pani Basia mówiąca o kupie psa sąsiada i o sobie prosto z mostu) oraz dowiedzieliśmy się, że Miecznikowski ma drzewko nazwane Fryderyk Chopin – pewnie jest wątłe jak nasz wirtuoz, bo podczas koncertu dowiedzieliśmy się wszyscy ile ważył Chopin przy 173 cm wzrostu – 44 kg! Nieźle. No ale nie odwracajmy uwagi od tego, co najważniejsze przecież w koncercie – od muzyki Chopina wszak ;) nie wspomnę nawet do baleciku, który tańczył do aironmaidanowych wersji utworów twórcy. Ba! Nie napomknę nawet o serduszkach i gołąbkach latających na telebimie. Nie wiem… może ja nie pojmuję takich trudnych rzeczy, ale dla mnie to było zwykłe show na dorobku artystycznym Chopina. Naprawdę były przyzwoite momenty i gdy koncert zaczął nabierać jakiegoś rozpędu to zwyczajnie… skończyli. Echhh… naprawdę gdyby nie Możdżer… i klasyczni wykonawcy – fortepian, śpiew i kwartet smyczkowy to byłabym maksymalnie zniesmaczona, a tak tylko trochę jestem. Jest to jakieś doświadczenie – krótkie, ale zawsze jakieś.

Mimo wszystko jestem ogromnie wdzięczna za to, żeśmy tam byli ekipą fajnych ludzików i dziękuję Oleńce za wyciągnięcie mnie :D

Źródło: http://www.lastfm.pl/event/1467895+Chopin+klasycznie%2C+jazzowo%2C+rockowo

Strony:«123
Uses wordpress plugins developed by www.wpdevelop.com