Recenzje filmowe
No Comments Tożsamość kwiatu, czyli rzecz o obrzezaniu kobiet
Nie wiedziałam, nie przypuszczałam nawet, że można coś takiego zrobić kobiecie. Obejrzałam film oparty na faktach, na podstawie autobiograficznej książki autorstwa Waris Dirie p.t. „Kwiat pustyni” o takim samym tytule. Krzywda to zbyt nikłe słowo, by określić proceder, który wciąż praktykowany jest w Afryce. Od lat starożytnych rytualne usuwanie łechtaczek u małych dziewcząt było uznawane za dostępowanie „bycia kobietą”. Osoby, które nie zostały obrzezane określane są jako prostytutki. Usunięcie genitaliów oraz zaszycie ran często dokonywane jest starymi żyletkami bądź innymi „narzędziami” domowej roboty. Dziewczynki niejednokrotnie wykrwawiają się, doznają infekcji. To jest nie do pomyślenie jak wielką krzywdę wyrządza się ludziom w imię czego? Nawet nie chcę na to pytanie odpowiadać, bo nic, absolutnie nic nie tłumaczy takiego okrucieństwa. Gdy mężczyzna bierze za żonę obrzezaną kobietę ostrzem rozpruwa ją. To jest wstrząsające. Wiele kobiet ze względu na zły sposób zaszycia umiera przy porodach. Żyję w innej kulturze i to jest dla mnie obłęd jakiś. Zbiorowe szaleństwo. Zbrodnie rodzinne. Rany na całe życie. Okaleczenie fizyczne i psychiczne.
I tutaj pojawia się książka, a potem obejrzany przeze mnie film. Kultura jest ostrzem wymierzonym przeciw procederowi okaleczania kobiet. Czasem kultura jest jedyną bronią. Ktoś może powiedzieć, że to tylko film czy książka i że nic nie zmienią. Czy tak naprawdę nic? Świadomość ludzka się zmienia cały czas. Dla jednych jest to rytuał, a dla innych jest to zbrodnia. Film ukazuje historię przemiany, bo tak naprawdę bohaterka wzrastała w pewnym zakorzenionym od wieków przekonaniu o swojej kobiecości. Ona sama musiała uwierzyć w to, co dyktowało jej serce. Musiała znaleźć odwagę w sobie, by pójść w miejsce obrzezania, by uciec przed małżeństwem z jakimś starym obcym mężczyzną, by zacząć żyć, by w końcu zmienić myślenie o sobie samej i o przekonaniu, w jakim przez lata żyła. Jednak największą odwagę musiała znaleźć w sobie, by zacząć o tym mówić. Paradoksalnie to wielkie cierpienie stało się częścią jej tożsamości. Zapewne tą wielką ranę nosi w sobie nadal, ale uczyniła krok, by zmienić coś, by pokazać światu, że to zło dzieje się. Ilu z nas po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, co dotyka 6000 kobiet dziennie? …
Imię głównej bohaterki znaczy „kwiat pustyni”. Podobno znaczenie imienia ma wpływ na całe życie człowieka. Waris Dirie okazała się kwiatem na pustyni przemilczanego cierpienia. Zapewne wiele łez potrzeba było, by ów kwiat wyrósł i cieszę się, że mogłam zobaczyć film o tej niezwykłej osobie. Nie będę go oceniać, bo to nie ma sensu. Mogłabym się rozpisywać na temat pięknych krajobrazów, muzyki czy aktorki grającej główną rolę. Oceniając ten film, oceniałabym także przesłania, a to mija się z celem. Uważam, że jest to „lektura” obowiązkowa dla absolutnie każdej kobiety, by mogła dostrzec bogactwo wolności swojego ciała i duszy.
By zgłębić temat zapraszam do:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Obrzezanie_kobiet
http://pl.wikipedia.org/wiki/Waris_Dirie




