Browsing "Moja „twórczość”"
lip 17, 2011 - Felietony    No Comments

Fotorelacja z III Festiwalu „Ostrow Rock Maz Festival”

Przyznaję się bez bicia: Byłam tylko na dwóch zespołach i muzycznym gościu Michale Łoniewskim z Ostrołęki, który uświetnił festiwal swoim genialnym jak zawsze popisem fingerstylu. Gwiazdą wieczoru była Kasa Chorych, ale… nie zostałam, bo tego typu muzyki zdecydowanie wolę słuchać w knajpie przy dobrym klimacie do rozmyślań.  Festiwal to przecież konkurs, a konkurs nie może obejść się bez Jury, w skład którego weszli członkowie grupy Kasa Chorych i Pan Janusz Spaulenok – wysokiej klasy gitarzysta i największa postać ostrowskiej sceny muzycznej. Wygrali chłopaki z The Fakto z Ostrołeki. Gratuluję :D Poniżej kila fotek :)

Co do samego Festiwalu, to powiem tak: „jeżeli w Twoim mieście jawi się muzyka na żywo to wiedz… że coś się dzieje:D

Rewelacyjna 21. Adele

Pamiętam jak usłyszałam Chaising Pavements… i ten teledysk – pomyślałam „artystka przez wielkie A”. Naprawdę głos cudowny, ma to „coś”… jednak po przesłuchaniu najnowszej płyty pod skromnym tytułem „21″, stwierdzam, że Adele tworzy arcydzieła muzyczne. Naprawdę niezwykle dobrze się słucha każdego kawałka, wszystko jest bardzo klimatyczne i wręcz urocze. Przeplecione autentycznością i jakąś emocją, której nie da się określić – coś na kształt tęsknoty i głębokiej zadumy. Piosenki dojrzałe, piękne – co tu dużo kryć – trzeba przesłuchać i pojeździć samochodem przy: „Roumor has it” i przy wielkim przeboju „Rolling in deep”.

Sama Adele to ciekawa osobowość, piękny głos. Kobiecość aż emanuje z niej i jej piosenek. Jest delikatna i ciepła, ale gdy trzeba pokazuje pazur – tak jak w jej piosenkach. Bardzo polecam płytę. Gorąco wręcz.

Moja ocena: 10/10

sty 10, 2011 - Recenzje filmowe    No Comments

Za wszelką cenę żyć, czyli „Wszystko za życie”

Niesamowity film. Naprawdę. Może lepiej napisać: niesamowita historia? Prawdziwa historia? Owszem, prawdziwa. Jest w nas coś… jakieś pragnienie prawdy o nas samych, które możemy osiągnąć sięgając do dna naszej tożsamości. Tam gdzieś kryje się taka prawda, którą odgadujemy przez całe życie, choć jest częścią nas samych. Otrzymujemy w prezencie życie jako narzędzie zgłębiania tej prawdy w nas drzemiącej. Czasem trzeba stanąć naprzeciw losowi, czasem trzeba zaprzeć się samego siebie, by nadać odpowiedni bieg życiu, by nadać mu sens… by przeżyć. „Into the wild” to moim zdaniem film o prawdzie i o przebaczeniu. Ktoś może powiedzieć, że to sfilmowana historia jakiegoś buntownika, który nie lubił swoich rodziców. Skrzywdzili go, ale czy cena, jaką zapłacił była nie za wysoka? Wystarczyło wybaczyć tak by nie było… za późno. No właśnie. Film pełen reflekscji, pełen pięknych widoków, trud podróży młodego człowieka odczuwa się na własnej skórze. Dla mnie to epicka opowieść o dzisiejszym świecie i o tym jak w nim żyć, by nie stracić życia i by je zyskać tracąc je. W „Into the wild” odnajdujemy sposób na pójście inną drogą – zostawiając wszystko za sobą, nie decydując się na życie, na jakie każdy by się zdecydował. Po prostu. Inaczej niż wszyscy, na spotkanie z przeznaczeniem… na spotkanie z przyrodą i własnymi słabościami, na spotkanie z ludźmi, z którymi więzi okażą się drogowskazem. Lecz czasem człowiek idzie w odwrotną stronę niż wskazuje drogowskaz… pokłada nadzieję w samym sobie i to go gubi… ale tak naprawdę w życiu nie chodzi o to by być silnym, tylko by się takim czuć cały czas…

Kilka słów o genialnej muzyce filmowej… w pierwszym momencie myślałam, że to Bruce Spreengsteen, ale nie… to Eddie Vedder. Niesamowita muzyka. Polecam ogromnie!

Reżyserem jest mój ulubiony aktor :) Sean Penn… i wszystko jasne.

Ocena nieodwołalna: 10/10

i jeżeli jeszcze tego filmu nie obejrzałeś (aś) – wszystko przed Tobą!

Strony:«12345678910...66»
Uses wordpress plugins developed by www.wpdevelop.com