Recenzje filmowe
No Comments Za wszelką cenę żyć, czyli „Wszystko za życie”
Niesamowity film. Naprawdę. Może lepiej napisać: niesamowita historia? Prawdziwa historia? Owszem, prawdziwa. Jest w nas coś… jakieś pragnienie prawdy o nas samych, które możemy osiągnąć sięgając do dna naszej tożsamości. Tam gdzieś kryje się taka prawda, którą odgadujemy przez całe życie, choć jest częścią nas samych. Otrzymujemy w prezencie życie jako narzędzie zgłębiania tej prawdy w nas drzemiącej. Czasem trzeba stanąć naprzeciw losowi, czasem trzeba zaprzeć się samego siebie, by nadać odpowiedni bieg życiu, by nadać mu sens… by przeżyć. „Into the wild” to moim zdaniem film o prawdzie i o przebaczeniu. Ktoś może powiedzieć, że to sfilmowana historia jakiegoś buntownika, który nie lubił swoich rodziców. Skrzywdzili go, ale czy cena, jaką zapłacił była nie za wysoka? Wystarczyło wybaczyć tak by nie było… za późno. No właśnie. Film pełen reflekscji, pełen pięknych widoków, trud podróży młodego człowieka odczuwa się na własnej skórze. Dla mnie to epicka opowieść o dzisiejszym świecie i o tym jak w nim żyć, by nie stracić życia i by je zyskać tracąc je. W „Into the wild” odnajdujemy sposób na pójście inną drogą – zostawiając wszystko za sobą, nie decydując się na życie, na jakie każdy by się zdecydował. Po prostu. Inaczej niż wszyscy, na spotkanie z przeznaczeniem… na spotkanie z przyrodą i własnymi słabościami, na spotkanie z ludźmi, z którymi więzi okażą się drogowskazem. Lecz czasem człowiek idzie w odwrotną stronę niż wskazuje drogowskaz… pokłada nadzieję w samym sobie i to go gubi… ale tak naprawdę w życiu nie chodzi o to by być silnym, tylko by się takim czuć cały czas…
Kilka słów o genialnej muzyce filmowej… w pierwszym momencie myślałam, że to Bruce Spreengsteen, ale nie… to Eddie Vedder. Niesamowita muzyka. Polecam ogromnie!
Reżyserem jest mój ulubiony aktor
Sean Penn… i wszystko jasne.
Ocena nieodwołalna: 10/10
i jeżeli jeszcze tego filmu nie obejrzałeś (aś) – wszystko przed Tobą!
