Felietony
No Comments Nosorożec Kraków On Tour
Po raz drugi wybrałyśmy się autobusem do Krakowa. Z Ostrowi jest to dystans raptem 450 km, a PKSem jedzie się tam około 10 godzin (wsiadamy coś około 17:00 w Ostrowi, na miejscu jesteśmy 4:00 rano). Zdecydowanie lepiej jest jechać pociągiem z Warszawy, ale wiem, że dziewczyny robią to m.in. ze względu na mnie i mój kręgosłup. Poza tym nie lubię PKP, ale jeśli życie mnie przymusi to jadę. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jeszcze tego roku życie przymusi mnie aż 3 razy. No cóż… życie. PKS z Białegostoku do Zakopanego zajeżdża do Łodzi, Częstochowy. Podróż mija jak zwykle szybko. Wyżeram dziewczynom kanapki (uwielbiam jeździć z odpowiedzialnymi ludźmi, który tachają termos pełen herbaty i kanapki, które mogę potem wysępić). Przeżywamy swoistego rodzaju dejavu z przełomu sierpnia i września 2008, kiedy to po raz pierwszy wybrałyśmy się do Krakowa.
Popijałyśmy z prezentu, jaki dałyśmy Ani na urodziny w postaci piersiówki z zawartością (żurwinowa finladnia). Było nam niewygodnie, ale bardzo wesoło. Tak samo było i tym razem. Oczywiście mijając dworzec autobusowy w Wyszkowie, dziewczyny nie omieszkały przypomnieć moją przygodę natury fizjologicznej, która mogłaby sie skończyć bardzo źle, gdyby nie tenże dworzec, a dokładniej toi toi stojący obok. Od tego czasu w widocznym miejscu umieszczono napis „WC” na jednej z budek. Mam wrażenie, że przyczyniłam się do tego wpadając na poczekalnię z krzykiem „TOALETA!!??”.
Podróż mijała sennie, ale jechała z nami bardzo sympatyczna pani z córką, która była przykładem i potwierdzeniem na to, że można opowiedzieć historię swojego życia zupełnie obcej osobie, której się już nigdy więcej nie spotka i czasem jest to łatwiejsze niż kiedykolwiek.
Read more »
