Dawno nie słyszałam tak pozytywnego grania. Chociaż nazwa formacji może być myląca SuperHeavy to połączenie bardzo pozytywnych brzmień. W skład grupy wchodzą Joss Stone, Mick Jagger, David A. Stewart, A.R. Rahman, Damian Marley. Z takiego super połączenia musiało wyjść coś dobrego. Mamy tu mix kulturowy: od legendarnego rockmena rodem z The Rolling Stones po syna najsłynniejszego Jamajczyka w historii – Damian Marley’a. Owszem-granie jest niezwykle pozytywne i bogate brzmieniowo – skrzypce, elementy indyjskie, piękny głos Joss Stone i… Mick Jagger. Tak – tego nie da się porównać do niczego innego. Zabłysnęli przebojem „Miracle worker”, nawet fajny teledysk powstał. Ja zachęcam do przesłuchania płyty – nawet jako ciekawostkę muzyczną.
Zawsze… odkąd pamiętam najlepiej pracowało mi się przy reggae. To niesamowita muzyka. Najbardziej cenię twórczość Boba Marleya, bo nawoływał do wolności umysłu, do duchowej rewolucji, do równości. Muzyka reggae kojarzy się z czymś łatwym prostym i przyjemnym, ale w istocie tak nie jest. Wywodzi się z Jamajki, swój rozwój „przeżyła” w latach 50. poprzedniego wieku, by powoli prowadzić Jamajkę do uzyskania niepodległości w 1962 roku. Nazwa tego nurtu muzycznego bierze się od słowa Regga- Bob Marley twierdził, że to po hiszpańsku król muzyki. Może coś w tym jest. Jest coś w tej muzyce porywającego, zwłaszcza rytm… jak bijące serce. Warto przyjrzeć się bliżej tekstom Boba – w większości nawołują do czegoś głębszego niż palenie zielska, a niestety zdecydowana większość ludzi kojarzy ten nurt muzyczny z jedną z cech kultury jamajskiej. To smutne, bo ocenia się ludzi słuchających reggae jako luzaków będących wciąż na haju. Chodzi o to, by zdobywać wolność i oświecenie, nie mieć w sobie strachu ani łez, panować nad sobą, być ponad wszystko, co przyziemne, do końca walczyć, choćby przyszło walczyć z samym sobą. Jak? Niektórzy się modlą, inni medytują, inni tańczą, a czasem wystarczy włączyć coś, co po prostu porywa.Bo każdy ma prawo żyć, każdy ma prawo do szczęścia, każdy jest panem własnego świata wewnętrznego, a wszyscy jesteśmy inni, ale zawsze równi. I o to chodzi w muzyce reggae.
Co warto powiedzieć o Bob’ie i jego życiu? Zmarł na raka – zaczęło się od czerniaka złośliwego na palcu, potem były przerzuty na inne organy. Jeśli ktoś powie, że zaćpał się na śmierć – nie wierz.
Reggae dziś
Do współczesnych wykonawców, których cenię należą: Patrice a także Ben Harper (polecam szczególnie kawałek „With my own two hands„), oczywiście też nie może zabraknąć w moim gwiazdozbiorze Gentelmana i z całą jego twórczością. Naprawdę polecam w te wakacje do moich uszu dobiegła też muzyka reggae w wykonaniu… Micka Jaggera!?! Tak – to ten legendarny wokalista The Rolling Stones. Pokusiłam się o odnalezienie „Miracle worker” w wykonaniu formacji SuperHeavy, pod którą podpisuję się obiema rękami! WW, czyli Wielki Wypas muzyczny- ze skrzypcami, muzyką wielokulturową, synem Boba – Damianem, ale przede wszystkim wielką dawką pozytywnej energii xD słuchajcie, a znajdziecie! Polecam! Więcej w recenzjach płytowych
Dziś pragnę polecić wspaniały kawał twórczości kanadyjskiej piosenkarki Lhasy de Seli. Pamiętam doskonale, gdy usłyszałam pierwszy raz na koncercie Anity Lipnickiej utwór „Love came here„… to było zjawiskowe odkrycie, które spowodowało lawinę nowych i dziś stwierdzam, że Lhasa jest dla mnie zjawiskowa. Jej głos i jakiś niepokój i normalność jej osoby… niestety przedwcześnie zmarła, Lhasa nie odwiedzi Polski z koncertem na żywo, co osobiście zaczęło mi się marzyć… trudno – mamy jednak na youtube.com trochę jej twórczości akustycznie – zagranej w Montrealu. Poniżej zamieszczam kilka moich ulubionych kawałków. Polecam cały album pt. „Rising” i „Lhasa” – niech wieść o wspaniałej piosenkarce niesie się jak najdalej, bo była wybitna i przykład jej życia jest godny wspomnienia.