Tagged with " teledysk"
maj 5, 2010 - Polecam    No Comments

Ożywić, co wciąż żywe

Dziś pragnę polecić wspaniały kawał twórczości kanadyjskiej piosenkarki Lhasy de Seli. Pamiętam doskonale, gdy usłyszałam pierwszy raz na koncercie Anity Lipnickiej utwór „Love came here„… to było zjawiskowe odkrycie, które spowodowało lawinę nowych i dziś stwierdzam, że Lhasa jest dla mnie zjawiskowa. Jej głos i jakiś niepokój i normalność jej osoby… niestety przedwcześnie zmarła, Lhasa  nie odwiedzi Polski z koncertem na żywo, co osobiście zaczęło mi się marzyć… trudno – mamy jednak na youtube.com trochę jej twórczości akustycznie – zagranej w Montrealu. Poniżej zamieszczam kilka moich ulubionych kawałków. Polecam cały album pt. „Rising” i „Lhasa” – niech wieść o wspaniałej piosenkarce niesie się jak najdalej, bo była wybitna i przykład jej życia jest godny wspomnienia.

Lhasa De Sela – Love Came Here (Live In Montreal)

Lhasa de Sela – Bells are Ringing (acoustique)

Lhasa de Sela – Rising (acoustique)

kwi 28, 2010 - Polecam    No Comments

Najnowszy teledysk Anity Lipnickiej „You change me”

Źródło: onet.tv

Moja ulubiona piosenka z płyty „Hard land of wonder”. Myślałam o tym teledysku: „Ciekawe co tam będzie? Jak go zrobią?”, bo przecież jest to piosenka o największej prawdzie miłości – o tym, że ona zmienia… to jest jedyna siła, która jest w stanie nas zmienić – wydobyć z nas światło na zewnątrz i oświetlić wszystko dookoła. Tak jest zresztą w tekście piosenki. Pamiętam doskonale, że na swoim koncercie Anita powiedziała, że każdemu życzy takiej miłości. Oczekując na teledysk myślałam, że będzie to fabularny teledysk – z „nią i nim”. A tutaj… hm… widzimy bardzo ścisłe kadry codzienności Anity: nagrywanie piosenki i krajobraz morza grające raczej na emocjach niż na doznaniach obrazu w całej swojej dosłowności. Teledysk pokazuje bliskość między ludźmi – po pierwsze między naszą bohaterką a osobą, której zaledwie widać cień na teledysku, ale jego postać mam wrażenie symbolizuje morze. Ukochana osoba to nie tylko osobowość i ciało, ale szereg emocji, wspomnień, doznań, które wywołują również sytuacje, wspomnienia. Morze jest tu przykładem moim zdaniem. Co więcej – to morze zdaje się towarzyszyć w pracy, która jest codziennością dla Anity. Ładnie jest pokazany kabel i linia na piasku. Tak jakby kamera pokazywała skojarzenia bohaterki teledysku. Miło było też zobaczyć muzyków towarzyszących Anicie – powróciły wspomnienia cudownego koncertu w Fabryce Trzciny. Dlatego śmiem twierdzić, że teledysk ukazuje bliskość między muzykami, którą wielokrotnie dało się odczuć na koncercie. I taka jest prawda – dzięki miłości można być bliżej innych ludzi, bo daje takie poczucie spełnienia, które nie wywołuje pychy, ale bezpieczną zostawia tą przestrzeń, którą tak łatwo wypełnić byle czym. Teledysk jest bardzo osobisty i jako odbiorca bardzo to doceniam. Ktoś może powiedzieć, że jest to prosty teledysk i każdy może coś takiego zrobić i pewnie kręcony był w dwa dni. A nawet jeżeli tak – to co z tego? Efekt jest niezwykle subtelny po głębszym przemyśleniu. Te obrazy kojarzą mi się ze „stanem zapatrzenia” – to tzw. „zawiecha”, kiedy gapisz się w jeden punkt niekoniecznie związany z całością i intensywnie myślisz o czymś i tak przyglądasz się czasem czyimś butom, fryzurze, napisie na kartce nie czytając go, skupiasz się wtedy na tym, co masz w środku zapominając o rzeczywistości. Taki jest ten teledysk. Podoba mi się – wpisał się w klimat płyty i całości artystycznej. Chylę czoła twórcy i całemu zespołowi.

Teledysk niestety można obejrzeć na jednym z portali: http://www.onet.tv/anita-lipnicka-you-change-me,6674329,6,klip.html# może niebawem na youtube.

Strony:123»
Uses wordpress plugins developed by www.wpdevelop.com