Tagged with " wiersz"
lut 28, 2010 - Felietony    No Comments

Jestem…

Noszę w sobie
oczy szaleństwa
ręce wężowe
dłonie bluszczu
dzikość serca

ale jestem też
drogą duszy
ogrodem serca
miłosierdziem szczęścia
radością rosy
zapachem bzu i skoszonej trawy
oddechem mgły
majestatem przeznaczenia
dostojeństwem prostoty
muzyką ciszy
krzykiem milczenia
zarzewiem światła
i promykiem cienia

… stworzona by kochać

paź 22, 2009 - Wiersze    No Comments

Zadzierzgnąć więzy

Kasi

powiedziano mi
gdy przyjdzie zachód słońca
na twej małej planecie
i wyruszysz w daleką podróż
pokochasz szelest wiatru w zbożu
i tę polanę
i ten las
i ten kolor włosów

i pokochałam
kolor nieba nocą
gwiazdy w oczach
i księżyc serca
to tak jak kolor zboża
dla lisa od księcia

znam, bo oswoiłam
i mnie oswojono
dano mi
każdy dzień, każde słowo
każdą radość, każdy smutek
dźwięk i ciszę każdą
każde proszę i dziekuję…

lecz ja jestm tylko… człowiekiem
odejdę…
na wieczne nigdy
na smutne czasem
może powrócę
może innym razem

ale Ty pamiętaj
i wypatruj w tłumie
daleka droga przed Tobą
żyj tak jak umiesz

bądź silna niemocą
i bezsilnością mocna
tego życzę Ci ja-
- Twoja starsza siostra

lip 27, 2009 - Felietony    No Comments

Rozmowa z kamieniem – Wisława Szymborska

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Chcę wejść do twego wnętrza,
rozejrzeć się dokoła,
nabrać ciebie jak tchu.
- Odejdź – mówi kamień. -
Jestem szczelnie zamknięty.
Nawet rozbite na częsci
będziemy szczelnie zamknięte.
Nawet starte na piasek
nie wpuścimy nikogo.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Przychodzę z ciekawości czystej.
Życie jest dla niej jedyną okazją.
Zamierzam przejść się po twoim pałacu,
a potem jeszcze zwiedzić liść i krople wody.
Niewiele czasu na to wszystko mam.
Moja śmiertelność powinna Cię wzruszyć.
- Jestem z kamienia – mówi kamień -
i z konieczności muszę zachować powagę.
Odejdź stąd.
Nie mam mięśni śmiechu.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Słyszałam że są w tobie wielkie puste sale,
nie oglądane, piękne nadaremnie,
gluche, bez echa czyichkolwiek kroków.
Przyznaj, że sam niedużo o tym wiesz.
- Wielkie i puste sale – mówi kamień -
ale w nich miejsca nie ma.
Piękne, być może, ale poza gustem
twoich ubogich zmysłów.
Możesz mnie poznać, nie zaznasz mnie nigdy.
Całą powierzchnią zwracam się ku tobie,
a całym wnętrzem leżę odwrócony.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Nie szukam w tobie przytułku na wieczność.
Nie jestem nieszczęśliwa.
Nie jestem bezdomna.
Mój świat jest wart powrotu.
Wejdę i wyjdę z pustymi rękami.
A na dowód, że byłam prawdziwie obecna,
nie przedstawię niczego prócz słów,
którym nikt nie da wiary.
- Nie wejdziesz – mówi kamień. -
Brak ci zmysłu udziału.
Nawet wzrok wyostrzony aż do wszechwidzenia
nie przyda ci się na nic bez zmysłu udziału.
Nie wejdziesz, masz zaledwie zamysł tego zmysłu,
ledwie jego zawiązek, wyobraźnię.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Nie mogę czekać dwóch tysięcy wieków
na wejście pod twój dach.
- Jeżeli mi nie wierzysz – mówi kamień -
zwróć się do liścia, powie to, co ja.
Do kropli wody, powie to, co liść.
Na koniec spytaj włosa z własnej głowy.
Śmiech mnie rozpiera, śmiech, olbrzymi śmiech,
którym śmiac się nie umiem.
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
- Nie mam drzwi – mówi kamień.

Utwór można usłyszeć sobie tutaj http://www.youtube.com/watch?v=_fznTHajLYg

Uses wordpress plugins developed by www.wpdevelop.com